Dużo śniegu i rower

avatar
(Edited)

Zasypało nas i to tak poważnie. W niedzielę były znaczne opady śniegu i od razu pojawiło się pytanie: co z poniedziałkiem? Jak dojechać do pracy mają zwykli ludzie, a jak ma postępować taki dostawca rowerowy?

Już w poniedziałek rano wiedziałem, jak to wygląda. Dostałem informację, że drogi rowerowe są w fatalnym stanie, że ci, którzy próbowali jechać, w zasadzie się poddawali i musieli przesiadać się na komunikację miejską. Ja natomiast odczekałem dwie, może trzy godziny i jednak spróbowałem. Uznałem, że w takich warunkach może to być też szansa na podwyższone stawki, a rower mam całkiem nieźle dostosowany do jazdy zimą. No i pojechałem.

Jak było? Mam mnóstwo wrażeń. W ogóle w domu mamy mnóstwo wrażeń z takiego poruszania się po mieście. Było ciężko – po prostu ciężko fizycznie. Dużo więcej było siłowania się z kierownicą i z rowerem. Z drugiej strony dałem radę jeździć sześć i pół godziny w takich warunkach.

Czy drogi rowerowe były odśnieżone? Powiedziałbym, że nie za bardzo. Raczej w jednej trzeciej. Czasami rozwiązaniem było jechanie ulicą i to sprawdzało się na drogach lokalnych. Problem pojawiał się wtedy, gdy nie było odśnieżonej drogi rowerowej przy dwupasmówce. Tak było między innymi w Letnicy. Przez paręset metrów jechałem główną drogą, ale to nie jest żadna przyjemność jechać obok samochodów, które prują siedemdziesiąt.

Ten dzień, kiedy wspominam go już z perspektywy następnej doby, był dniem ciągłego przepraszania pieszych. W takich warunkach odśnieżany był często jeden wąski tor – do chodzenia i do jazdy rowerem. Poruszali się nim wszyscy: piesi i rowerzyści. Według mnie nie ma sensu mieć pretensji do pieszych, że idą po odśnieżonej drodze rowerowej. Dlatego ja po prostu co chwilę przepraszałem: „przepraszam, przepraszam”. Oczywiście powodowało to znaczne opóźnienia w jeżdżeniu.

Z drugiej strony dziwnie się czułem, kiedy kierowcy mogli patrzeć na mnie z niezrozumieniem, bo jechałem jezdnią i nie zjeżdżałem na drogę rowerową. Tyle że często fizycznie nie było jak na nią wjechać – zaspy były zbyt duże. Przez cały dzień miałem poczucie, że zewsząd ktoś może mieć jakieś pretensje. Trzeba było robić swoje i nie oglądać się na to. Tak właśnie robiłem, ale jakiś niesmak jednak pozostał.

Jeśli chodzi o pracę z aplikacjami, to tego dnia jeździłem praktycznie tylko z nimi. Jedno zlecenie zrobiłem z Wolta, a kilkanaście z Ubera. Uber po prostu lepiej płacił za pojedyncze zlecenia. Ogólnie szło dobrze, z wyjątkiem dwóch sytuacji.

Pojawiła się tak zwana perełka – zlecenie za sześćdziesiąt parę złotych, do zrobienia w ciągu godziny, w dodatku w miarę blisko miejsca, gdzie mieszkam. Po około dziesięciu minutach dostałem informację: „widzimy opóźnienie, widzimy, że jesteś nieaktywny”. Chwilę później kolejną: że to zlecenie zostało zaoferowane komuś innemu. Zostałem z niczym. Zaraz potem dostałem kolejne zlecenie, za mniej więcej połowę tej kwoty, ale czułem się oszukany. Kilkanaście minut pracy poszło za darmo.

Podobna sytuacja wydarzyła się pod koniec pracy. Dostałem zlecenie powrotne z Nowego Portu w kierunku Przymorza. Kiedy już wjeżdżałem do Przymorza, dostałem komunikat, że widzą opóźnienie i jeśli zaraz nie zjawię się w restauracji, to mnie odepną i zlecenie trafi do kogoś innego. W takich anomaliach drogowych zostaję więc ukarany za ostrożną jazdę. Szczerze mówiąc, nie wiem, czego algorytmy od nas oczekują w takich warunkach.

Tak minął ten dzień. Był ciężki. Nie przypominam sobie, żebym wcześniej jeździł rowerem w takich warunkach. Dwa albo trzy lata temu jeździłem zimą na zwykłym rowerze, ale wtedy pokrywa śnieżna była, myślę, o połowę mniejsza. Jeździło się zupełnie inaczej.


Główna ulica Gdańska. No da się jechać, ale co to za jazda. Zadziwia mnie, że tak różny jest standard odśnieżania tej samej ulicy (kilometr wcześniej asfalt, za kilkaset metrów wąska ścieżka, potem ubity śnieg, po drugiej stronie to samo...)


Najnieprzyjemniejsze były przejazdy. Ciężko zdążyć na zielone gdy po drodze mamy tego typy przeszkody-zapory


Falowiec, czyli galeriowiec z lat 70.


Galeriowiec z XXI wieku. Wcześniej tu nie byłem, także zaskoczenie. Byłem w tym białym budynku dalej, który ma nazwę "Kamienica Oliwska" - jest na Przymorzu a nie w Oliwie


Osiedle Moderna


Na codzień rowerem jadę po prawej stronie od barierek, a jeśli potem odbijam w lewo to po lewej od barierek. Teraz te drogi rowerowe nie dawały szansy poruszania się tam, także było wygodniej. Tak - czasem brak drogi rowerowej pomaga


Letnica - tu akurat jechało się nieźle

scrnli_iE7QI7kgXI32T8.png

scrnli_4uh3b2pyePU8s9.png


This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io


12/01/2026
50823
Cycling, Daily Activity



0
0
0.000
2 comments
avatar

Manually curated by the @qurator Team. Keep up the good work!

Like what we do? Consider voting for us as a Hive witness.


Curated by ewkaw

0
0
0.000
avatar

Congrats on providing Proof of Activity via your Actifit report!

You have been rewarded 70.1725 AFIT tokens for your effort in reaching 50823 activity, as well as your user rank and report quality!
You also received a 0.96% upvote via @actifit account.


Rewards Details

AFIT rewards and upvotes are based on your:
  • User rank: which depends on your delegated HP, accumulated AFIT tokens, rewarded post count, recent rewarded activity and owned AFITX.
  • Post score: which depends on your activity count, post content, post upvotes, quality comments, moderator review and user rank.

To improve your user rank, delegate more, pile up more AFIT and AFITX tokens, and post more.
To improve your post score, get to the max activity count, work on improving your post content, improve your user rank, engage with the community to get more upvotes and quality comments.

rulersig2.jpg
Chat with us on discord | Visit our website
Follow us on Twitter | Join us on Telegram
Download on playstore | Download on app store

Knowledge base:
FAQs | Whitepaper
How to signup | Maximize your rewards
Complete Actifit Tutorial
rulersig2.jpg
Support our efforts below by voting for:

0
0
0.000